Archiwa tagu: izabela makosz

Mentor biznesowy nie rozwiąże problemu, który jest w Twojej głowie – w tym pomoże coach, ale jeżeli nie śpisz, bo tak jak ja kiedyś, masz teraz w głowie swój biznes, to koniecznie obejrzyj dzisiejszy odcinek. O niuansach coachingu i mentoringu biznesowego rozmawiam z Patrycją Załug. Ciekawi jak to możliwe, że coaching to nie mentoring a mentoring to nie coaching i że zawsze chodzi o właściwie postawione pytania? Jakie to pytania? – oglądajcie!

Podobał Ci się mój film?

Zostaw swój adres e-mail, żebym mogła w pierwszej kolejności informować Cię o nowościach
na Time for Business TV!

ZOBACZ INNY ODCINEK:

Podobno zapytano kiedyś Rockefellera, jak to się stało, że zrobił karierę w amerykańskim stylu: od legendarnego pucybuta do milionera. Ten skądinąd bardzo mądry i skromny człowiek powiedział wtedy: “nigdy nie bałem się marzyć, nawet głodny, zmęczony, chory, marzyłem o tym, że kiedyś będę wielki, a te marzenia nie dość, że miłe, nic nie kosztowały, to były treningiem mojej kreatywności. W głowie układałem plan, jak to zrobię krok po kroku, a kiedy nadarzyła się okazja, zaryzykowałem.”

Sami zobaczcie! Jedno zdanie, a zamyka w sobie kwintesencję tego, co mogliby o sobie powiedzieć przedsiębiorcy, którzy osiągnęli sukces: zaczynali od zera, od marzeń,  mieli plan, pewnie bali się, ale ryzykowali  i działali. Zazwyczaj, patrząc na sukces innych, widzimy dobra materialne drogie samochody, ale nie widzimy wyzwań, którym podołali i  ich ciężkiej  pracy.

Nie dostrzegamy, że nasz plan, tak jak i plan na biznes wielu, którzy próbowali przed nami, to hipoteza, którą należy sprawdzić w działaniu i poprawiać, poprawiać i jeszcze raz poprawiać. Sukces to nie pomysł, to nie talent – one są dopiero początkiem, taką dobrą pozycją na starcie. Dlatego, że to właśnie nic innego, jak marzenia dają energię, pchają nas do  do działania, które jest niezbędne, aby dzień po dniu, krok po kroku zbliżać się do wymarzonego celu.

Chciałbym być strażakiem, a ja fryzjerką!

Często z rozrzewnieniem wspominam czas, kiedy moi chłopcy byli mali i na pytanie o to, kim chcą być w przyszłości odpowiadali, że strażakami (lego z czerwonym wozem było wtedy na czasie), kierowcami ferrari, albo żołnierzami Lorda Vadera. W międzyczasie nie raz słyszałam, że piłkarzami, trenerami, dostawcami pizzy (młodszy bardzo lubi pizzę), ale też przedsiębiorcami 🙂 Dzieci mają zdolność życia marzeniami, to pobudza ich kreatywność, sprawia, że chcą się doskonalić w jakiejś dziedzinie. Niektórzy dorośli nie tracą tej cechy i tych właśnie postrzegamy jako obrotnych, zaradnych, kreatywnych, dążących do celu. Dlaczego? Bo każdy mały strażak i mała fryzjerka, jeżeli znajdzie w sobie dość determinacji, by gonić marzenia, może zrobić z nich lukratywny biznes i mieć z tej pracy mega fun!

Od czego zacząć – 6  moich rad praktycznego przedsiębiorcy

#1 Masz pomysł, masz niesamowity zapał, czujesz, że Twój pomysł to hit hitów, ale… to nie wszystko. Musisz sprawdzić, czy potencjalny klient chce takiego produktu, czy usługi – słowem, czy będzie ktoś, kto ten Twój mega pomysł łyknie. Nie raz zdarzało się tak, że marzenia pchały ludzi do biznesów, które okazywały się zupełną porażką, bo na rynku nie było wystarczającej grupy zainteresowanych. Sprawdź, czy specjalizacja, na którą się focusujesz, nie jest zbyt wąska, czy np. salon psiej urody dedykowany jedynie konkretnej rasie psów, to wystarczająca ilość potencjalnych klientów, czy np. nie potrzebujesz szerszej oferty. Przy tej okazji rozejrzyj się na rynku i zobacz, czy podobne do Twojego biznesy utrzymują się i czy kategoria się rozwija. To pewien miernik tego, czy klient czuje potrzebę takiego produktu i czy rynek jest wystarczająco chłonny.

#2 Sprawdzamy, czy rynek rośnie i czy biznes ma przed sobą perspektywy.

Wiele biznesów, które otwierają przedsiębiorcy wiąże się ściśle z sytuacją demograficzną. Co mam na myśli? Choćby popularne jeszcze niedawno biznesy związane z dziećmi: sale zabaw, przedszkola, żłobki, prywatne szkoły. Tu podstawowym wskaźnikiem, czy biznes przetrwa, jest wzrost demograficzny. Zastanów się więc, czy notowany niż nie wpłynie na szanse Twojej koncepcji na rynku. Jeżeli mimo mniejszej liczby urodzeń dzieci chcesz zaryzykować, sprawdź, czy niż jest równomierny w całym kraju (są miasta, gdzie małych dzieci i dzieci w wieku szkolnym jest więcej i tam przyjmie się każda ilość placówek) – oceń czy lokalizacja, którą rozważasz ma potencjał. Przygotowanie niejedno ma imię, a prawa chłonności rynku, to tylko jedna kwestia. Pamiętasz Rockefellera? W głowie układał plan i czekał na okazję. Nie chodzi tu jednak o to, żeby siedzieć, marzyć i nic nie robić. Choć okazja jest jak PKS na zapadłej wiosce i raz jest, a raz go nie ma, raz przyjedzie, a raz śnieg zawieje i trzeba iść z buta, to brak okazji nie zwalnia z przygotowania się do działania. Masz marzenie, żeby prowadzić własną restaurację? Miej oczy dookoła głowy, rozglądaj się mimochodem za fajną lokalizacją, bywając w innych restauracjach zwracaj uwagę na ich mocne i słabe strony, zobacz ich strategię i filozofię działania, szukaj inspiracji na wakacjach, zagranicznych wojażach, pytaj znajomych o ich preferencje, gusta, opinie – inspiruj się zdaniem innych. Notuj, to przyda się do poważnego biznes planu, kiedy okazja już się nadarzy.

#4 Dbaj o swoje dobre otoczenie po to, by motywowało Cię do działania, a nie odwrotnie! Znajdź  właściwych ludzi do pracy, znajdź mentora, nauczyciela i ucz się od najlepszych. Dlaczego uważam, że to tak ważne? Dlatego, że większość biznesów nie udaje się, ponieważ przedsiębiorcy nie edukują się w prostych, podstawowych zagadnieniach, nie potrafią przyznać się do niewiedzy i poprosić o pomoc. Z doświadczenia wiem, jak niełatwo znaleźć współpracowników na początku, kiedy firma jest młoda i oferujesz “małego kota w worku”. Korzystaj z polecenia, poczty pantoflowej, wspieraj się freelancerami, sama ucz się i rozwijaj w dziedzinie, którą wybrałaś. Odetnij się od ludzi nie pozytywnych i wątpiących w Ciebie. Miej swój rozum i wiarę w swoje możliwości. W świecie biznesu potrzeba determinacji, a nie smętnego gadania, że coś się nie uda. Nie traktuj porażek jako końca świata, ale wyciągaj z nich lekcje. Pokora jest ważna, ale z umiarem. To bardzo ważne, żebyś była pewna swego i postawą proaktywną umiała sama reklamować sukces swojej firmy. To samospełniająca się przepowiednia.

#5 Popełniaj błędy, bo one uczą! To niezastąpiona lekcja tego, jak poradzić sobie z tym, co dotyczy sfery naszych marzeń, ambicji, relacji z ludźmi (pracownikami), a co nie zawsze układa się i idzie jak z płatka! Wiesz, co jest najważniejsze, kiedy nagle pasmo sukcesów przerywa kłopot? Zadać sobie dobre i mądre pytania o powód takiego obrotu spraw… Zawsze wtedy zapytaj siebie samą, czy wszystkim wychodzi od razu? Oczywiście, że nie. Tak jak w świecie dzieci zepsute trzeba naprawić, tak jest w biznesie. On także przewiduje przestrzeń do pomyłek. Niewybaczalne jest ignorowanie lekcji, które z nich wynikają.  Ile razy i mnie podnosiło się ciśnienie, bo na początku często coś szło nie tak, ktoś odszedł z pracy, został worek kłopotów. Teraz w kryzysie zadaję sobie pytanie: “co na to wpłynęło?” Czego nauczyła mnie ta sytuacja? Co mogę zrobić lepiej? Dobrze zadane pytanie, to niemal gotowa odpowiedź. Zła rekrutacja – zmieniam, niewłaściwe podejście do człowieka – naprawiam,  moje nastawienie – zmieniam. Jak mogę to poprawić? Czy mam właściwe kompetencje, czy potrzebuję pomocy fachowca? Jeżeli tak, to kogo? Gdzie szukać wiedzy?

#6 Determinacja! Ważna nie tylko, kiedy biznes kręci się jak bączek, ale szczególnie i przede wszystkim, kiedy coś nie wychodzi. Nigdy nie patrzę wstecz i nie rozpamiętuję, bo uznaję, że to, co przede mną jest ciekawsze! Poprawiam, co nie działa, CIESZĘ SIĘ TYM, CO IDZIE JAK TRZEBA i gnam do przodu – jutro też będzie dzień! Ważne – nie szukam wymówek i nie myślę, że mam prawo się poddawać. Doceniam okazje i zbiegi okoliczności 🙂

O! Okazja się nadarzyła, ale akurat masz świeżo pomalowane paznokcie i nie możesz jej złapać? Zero wymówek, to podstawowa zasada, żeby z planowania przejść do realizowania planu. Prawdziwym grzechem jest nie skorzystać z możliwości zrealizowania swoich marzeń, zrobienia z nich biznesu, sposobu na życie i zarabianie pieniędzy. Czujesz, że przestałaś się rozwijać zawodowo, chcesz robić coś innego, ktoś proponuje Ci wsparcie na starcie biznesu? Korzystaj, realizuj się i otwieraj swój interes!

 

#extra dodatek do 6 porad praktycznego przedsiębiorcy – przydatne linki do filmów, gdzie rozwijam ważne wątki i odpowiadam na Wasze wątpliwości – kto ich nie ma? 🙂

1.Dlaczego firmy upadają – sprawdź! 

https://www.youtube.com/watch?v=5XOdGFscr8Q

2. Rozwijaj się albo giń! Rynek się zmienia – Twój biznes też musi!

https://www.youtube.com/watch?v=WNW3OJHJjMc

  1. Pomysł na biznes

https://www.youtube.com/watch?v=KcBe7hofC0A

  1. Jak znaleźć pomysł na biznes?

https://www.youtube.com/watch?v=tkun29WjRRA

  1. Nie masz klientów? Sprawdź, co zrobić żeby ich pozyskać!

https://www.youtube.com/watch?v=L1BsLrAJABg

  1. Plan finansowy – jak go stworzyć?

https://www.youtube.com/watch?v=5fIAfphgag4
Działaj, Działaj, działaj – nie gadaj, nie zostawiaj na później, rób!!!

PRZECZYTAJ WIĘCEJ:

Długi weekend z rodziną i przyjaciółmi. Czas na spacery, rowery, plażing, leżing, smażing i wszystko czego potrzeba, w najlepszym towarzystwie.

Zorganizowaliśmy długą wycieczkę rowerową dla naszych pociech, ponieważ wszystkie dzieci nasze są. Poza moją dwójką była jeszcze szóstka – razem sztuk osiem. Przy takiej liczbie dzieci skupienie się na potrzebach najmłodszych jest zupełnie zrozumiałe.

Plan był prosty: dobrze się bawić, trochę zmęczyć, spędzić czas miło i rodzinnie, a na końcu wycieczki zjeść pyszny obiad w rybnej kaszubskiej restauracji.

Dzieciaki dzielnie pedałowały ponad 10 km w jedną stronę, więc były głodne i zmęczone, my zresztą też. Wpadliśmy gromadą do restauracji, a tam… dzikie tłumy (co było do przewidzenia, bo nie tylko tacy pedałujący jak my, ale też i ci, którym w długi weekend nie chciało się gotować, dopadli do menu) – kto żyw, do restauracji!.

Znaleźliśmy na szczęście wolne stoliki, więc szast prast, połączyliśmy dwa dla naszej skromnej grupy i czekamy. Dorwaliśmy menu od pani kelnerki, dzieci czytają, planują, ślinianki pracują. Wtem, pierwsze zaskoczenie!  Zamawiamy przy barze. No bywa i tak, choć nieczęsto. Więc zbieramy zamówienia i ustawiamy się w długiej kolejce.

Zaskoczenie drugie – odkrycie, że w XXI wieku, kiedy nawet chiński rolnik przyjmuje płatność kartą na środku pola ryżowego, tu, w Polsce, w zjednoczonej Europie, nie można płacić kartą…  W tym nieplanowanym zamieszaniu zaczynamy się namawiać i zbierać gotówkę, jak studenci pod koniec miesiąca. Mnie ciśnienie już podskakuje, bo nie lubię takich akcji. Zwłaszcza, że z racji branży, znam się co nie co na takich ustrojstwach. Wiem, że koszt posiadania czytnika to niewielki procent od  kwoty przyjmowanej płatności i nie jest to wcale majątek. Opłaty od lat są już naprawdę niskie, ale… No właśnie, jest zawsze ale – płatność kartą, to przychód ewidencjonowany, opodatkowany. Słowem – brak możliwości płatności kartą, to tanie zagranie – z oszczędności i zwyczajnie nisko pozycjonuje właściciela i jego biznes w hierarchii uczciwości.

Zdałam sobie sprawę z tego, jaki to brawurowy strzał w kolano w wydaniu tego restauratora. Stojąc tam przy barze byłam świadkiem niejednego takiego “studenckiego” liczenia gotówki, w portfelach karty, a drobnych tyle, co na parking.  Ludzie w kolejce zastanawiali się: ile może kosztować obiad, ile będzie ważyć ryba, czy starczy gotówki. Chętnie zamówiliby coś więcej, czytaj: dali zarobić, ale… Choćby ta mama, która powiedziała dziecku, że na deser już drobnych nie wystarczy, bo nie przygotowała się na brak płatności kartą, czyli założyła pewien oczywisty standard.

W większości biznesów staramy się zwiększać wartość paragonu, zrobić efekt wow, a tu właściciel robi odwrotnie. To się jednak zdarza. Ostatnio, w Austrii, doświadczyłam podobnego szoku. W rezultacie z braku płatności kartą, trzeba było zebrać kasę do kapelusza… Taka historia z serca cywilizowanej Europy.

Wracajmy jednak na nasze Kaszuby. Gotówka zebrana, zamówienie złożone, dostaliśmy numerek, czekamy. Tyle zachodu, a wiadomo, że dla naszych ruchliwych dzieci to trwa całe wieki. Widząc zniecierpliwienie syna, mówię: “Kochanie, idź do pani kelnerki i poproś o kredki i kartkę papieru”.

Młody zapalił się do rysowania, w podskokach biegnie w kierunku baru, wraca jednak smutny, nos na kwintę i mówi, że pani nie ma kredek i papieru. Rozejrzałam się dookoła. Nie trzeba być mędrcem, żeby zauważyć, że 90 procent stolików zajmują  rodziny z dziećmi od 2 do 12 lat… Myślę – jak to jest możliwe, że  nie mają kredek i papieru?! Otwieram menu i jest jak byk nagłówek: “Menu dla dzieci”. Wniosek – wiedzą, że dzieci są klientami i ujmują to w swojej ofercie. No to, dlaczego do jasnej ciasnej nie ma tu czegokolwiek, żeby umilić dzieciom czas oczekiwania na posiłek? Jakiegoś kącika zabaw, a przynajmniej stolika z papierem i kredkami?! Myślę sobie „ok, Makosz, już wiesz, że to restauracja – zaskoczenie miesiąca”. Stwierdziłam, więc, że może chociaż podejdę do baru i poproszę o długopis i papier, żeby młody czymś się zajął. Zatem podchodzę tam. Ruchem kieruje pani właścicielka, coś zapisuje, kasuje, rozdaje komendy.  Pytam grzecznie, czy mogę prosić o długopis i kartkę dla dziecka. Pani mówi stanowczo, że nie! Lekko zdezorientowana pytam „Jak to nie? Nie ma pani długopisu i kartki?” Zdawkowo odpowiedziała “nie” i próbowała wzrokiem uciec i ode mnie, i od tematu. Wiedziałam, że nie mówi prawdy. Naciskałam więc dalej, mówiąc: “na pewno znajdzie pani jakiś długopis i kartkę papieru”. Na co usłyszałam, że musiałaby poszukać, nie ma czasu, jest kolejka… „widzi pani sama” – rozłożyła ręce.

Nie wytrzymałam i powiedziałam, że to, w moim odczuciu, niefajne. Zarabianie na dzieciach jest ok, ale zadbanie o ich potrzeby w trakcie wizyty w restauracji to już się nie chce? Byłam oburzona zachowaniem właścicielki. Zaczepiłam, więc kelnerkę, żeby zrozumieć o co chodzi, zapytałam, dlaczego nie mają dla dzieci kredek i kawałka papieru? “Bo kradli i rysowali po ścianach” – usłyszałam. Bo kradli i rysowali po ścianach…

Nie umiałam powstrzymać ironicznego śmiechu. Poprosiłam o przekazanie właścicielce, że kredki to zaledwie 2 zł. Tak naprawdę to nie jest wydatek, a inwestycja, która zapewnia gościom dobre samopoczucie i świadomość zaopiekowania się ich potrzebami.

Jedzenie było smaczne, lokal przestronny, ale atmosfera i energia w restauracji słaba. Podejście właścicielki w stylu „zapłać i spadaj”. Czy naprawdę nie lepiej, żeby głównym przesłaniem takich miejsc było „zjedz, zapłać, opowiedz o nas przyjaciołom i wróć tu ponownie”?

 

 

 

PRZECZYTAJ WIĘCEJ:

Dziś opowiadam o czymś, co pomoże Ci w prowadzaniu własnego biznesu. Pokora, bo to o niej mowa, nie tylko da Ci inne spojrzenie na rynek ale i wpłynie na Twój samorozwój. Posłuchaj mojej historii  i odrób własną lekcję pokory 🙂

 

Podobał Ci się mój film?

Zostaw swój adres e-mail, żebym mogła w pierwszej kolejności informować Cię o nowościach
na Time for Business TV!

ZOBACZ INNY ODCINEK:

Dziś o Content Marketingu opowiada mi Basia Stawarz. Posłuchaj naszej rozmowy i sprawdź jak możesz wykorzystać go w swoim biznesie!

Podobał Ci się mój film?

Zostaw swój adres e-mail, żebym mogła w pierwszej kolejności informować Cię o nowościach
na Time for Business TV!

ZOBACZ INNY ODCINEK:

Przy rozkręcaniu biznesu warto poszukać inspiracji np. w Internecie. Jednak należy pamiętać o tym, że informacje, które znajdujemy, nie zawsze są prawdziwe. W najnowszym odcinku poruszam pięć najczęściej pojawiających się w sieci tematów dotyczących zakładania firmy.

Podobał Ci się mój film?

Zostaw swój adres e-mail, żebym mogła w pierwszej kolejności informować Cię o nowościach
na Time for Business TV!

ZOBACZ INNY ODCINEK:

Ewa Grzelakowska-Kostoglu, znana jako Red Lipstick Monster to jedna z najbardziej wpływowych kobiet polskiego Internetu. W najnowszym odcinku podpowie nam jak umiejętnie wykorzystać media społecznościowe w biznesie.

Podobał Ci się mój film?

Zostaw swój adres e-mail, żebym mogła w pierwszej kolejności informować Cię o nowościach
na Time for Business TV!

ZOBACZ INNY ODCINEK:

Gościmy Ariadnę Wiczling, mistrzynię Webinarów!
Ariadna opowie nam, co to za zwierz ten webinar, jak go zrobić i jak na nim zarobić 🙂

Podobał Ci się mój film?

Zostaw swój adres e-mail, żebym mogła w pierwszej kolejności informować Cię o nowościach
na Time for Business TV!

ZOBACZ INNY ODCINEK:

Możesz zarabiać nie wychodząc z domu. Możesz zarabiać na swojej pasji, na swojej unikalnej wiedzy i umiętnościach. Wystarczy, że stworzysz kurs online. O tym jak to zrobić i jeszcze na tym zarobić rozmawiałam z Ariadną Wiczling. W tym odcinku znajdziesz instrukcję krok po kroku jak stworzyć kurs online i sprzedać go z sukcesem.

Podobał Ci się mój film?

Zostaw swój adres e-mail, żebym mogła w pierwszej kolejności informować Cię o nowościach
na Time for Business TV!

ZOBACZ INNY ODCINEK:

Podobał Ci się mój film?

Zostaw swój adres e-mail, żebym mogła w pierwszej kolejności informować Cię o nowościach
na Time for Business TV!

ZOBACZ INNY ODCINEK: