1029 0

Zaczęło się niewinnie od wystąpienia na konferencji Sieci Przedsiębiorczych Kobiet. To właśnie tam miałam okazję pierwszy raz wystąpić i wypowiedzieć się na temat, który jest mi bardzo bliski, a dotyczy przedsiębiorczości i wsparcia w biznesie.

 

Miałam „stresa”, jak to mawiamy często i minęłabym się z prawdą, gdybym powiedziała, że nie obawiałam się konfrontacji z uczestniczkami konferencji. Długo się przygotowywałam, bo gdzieś w tyle głowy miałam niemiłe wspomnienie prezentacji, typowych dla standardów korporacyjnych, które przez lata musiałam przygotowywać i których szczerze nie lubiłam.

Tym razem było inaczej, bo czułam temat, który prezentowałam: „co zrobić, żeby mąż, partner i otoczenie cię wspierało, kiedy chcesz otworzyć własny biznes” okazał się tym, co było mi na tyle bliskie, że rozumiałam emocje, które temu towarzyszą i chciałam o tym mówić.  Po prezentacji otoczyła mnie grupa kilkunastu kobiet, gratulowały i pytały, prosiły o poradę, a ja czułam, że mogę i chcę być dla nich wsparciem na biznesowej ścieżce – stwierdziłam, że moja siła i mój talent nie mogą się marnować.

Po głowie kołatała mi  się myśl, co mogłabym zrobić,  żeby wspierać kobiety planujące i prowadzące własny biznes. Zastanawiałam się, jak przystępnie dzielić się wiedzą, jak propagować tak bliską mi dziedzinę. Inspiracja przyszła z zewnątrz, a przyniosła ją moja koleżanka, która napomknęła, że jej 14-letni syn  nie ogląda już tradycyjnej telewizji, a zamiast tego korzysta z platformy YouTube.

Moja potrzeba doskonalenia się skupiła się na pracy nad dykcją i wymową – wcieliłam w życie moją zasadę, że jak czegoś nie umiem, to uczę się, doskonalę i nieustannie nad tym pracuję. Tak dzięki mojej znajomej (Renato, dziękuję Ci) trafiłam do Pana Łukasza. Nad moją dykcją pracuję cały czas.

Zastanawiacie się zapewne, jak wygląda Time for Business TV „od kuchni”? Filmowanie czasami przypomina poligon, a moja praca z operatorem to częsta wymiana ognia: sprzeczamy się, on często celowo stawia się w opozycji do moich koncepcji, a w ten sposób zmusza mnie do doskonalenia samej formuły, okazuje się, że często ma rację – potrzebny jest przykład, uwaga, odrobina pazura, który wzbogaca program.

To właśnie operator Krzysztof jest nieodzownym elementem w projekcie Time for Business TV. Potrafi obiektywnie ocenić to, co mówię, zgłasza uwagi, czasami wymusza doprecyzowanie – jest pierwszym widzem, a jego opinia jest pierwszą, z jaką się stykam tuż po nakręceniu konkretnego materiału.

Zastanawiacie się, skąd czerpię inspiracje do kolejnych odcinków? Pomysły przynosi samo życie, codzienność, biznesowa rzeczywistość, którą bacznie obserwuję. Inspirują mnie Wasze pytania, Wasze wątpliwości – one są żywą tkanką budującą program.

Później przygotowuję się, bo do każdego odcinka piszę scenariusz. On też czasami ulega zmianie – korekta założenia, nowe wnioski. Często jest tez tak, że program powstaje „na jednym oddechu”, bo temat, który wybieram jest mi wyjątkowo bliski. Zdradzę też sekret 🙂 Odcinki nagrywamy raz w miesiącu, za jednym zamachem robimy ich kilka. Sam proces jest długotrwały: dochodzi montaż, przygotowanie tablic podsumowujących odcinek, a bardzo Wam przydatnych i dających szybkie wskazówki co i jak robić. Finał to umieszczanie odcinka na kanale YouTube, pozycjonowanie filmu, tagowanie – tu swój wkład mają Iza i Ania, którym bardzo dziękuję.

Często pytacie, dlaczego YouTube? Odpowiadam  – bo daje możliwość dotarcia do szerokiej grupy, nie tylko skupionej w Warszawie, w całej Polsce są kobiety, które chcą się rozwijać, uczyć, doskonalić w roli przedsiębiorcy.

I jeszcze refleksja… Tylko mój mąż, moi najbliżsi, mój Dom przez duże „D” wiedzą, ile wątpliwości, ile pracy i wysiłku kosztuje tworzenie takiego programu. Wciąż uczę się, szukam, doskonalę, eksperymentuję, bo wiem, jakiej jakości oczekuję. Dziękuję mojemu mężowi za opinię, za wsparcie, za cierpliwe odpowiadanie na nurtujące mnie pytania.

Chyba nigdy w życiu nie przeczytałam tylu książek i nie wysłuchałam tylu audiobooków, co przez ten ostatni, bardzo owocny dla mnie rok.

Strasznie się cieszę, że liczba oglądających mój program rośnie, że  jest Was co raz więcej, że mówicie mi, jak bardzo to jest potrzebne i pożyteczne.

Program uczy mnie pokory, uczy mnie relacji, uczy mnie samorozwoju, uczy mnie współpracy.

Jestem tą samą Izą Makosz, która rok temu zaczynała projekt Time for Business TV, nie zmieniłam się, nie jestem inna… jestem tylko bardziej świadoma i jeszcze bardziej nastawiona  na kontakt z ludźmi. Moja puenta i rada jest bardzo prosta: jeżeli coś Wam gra w sercu, to róbcie to, bo tylko wtedy każde Wasze działanie nadaje życiu ma sens… Ten sens, którego szukamy jest w satysfakcji, ze  robisz to, co lubisz, a przy tym rozwijasz się i służysz innym…

PRZECZYTAJ WIĘCEJ:

zobacz poprzednie
zobacz poprzednie