1473 0

Plaża, słońce, napoje chłodzące i potrzeba fizjologiczna… jestem pewna, że znacie to z autopsji. Tu było nieco bardziej romantycznie, bo plaża niezwykła, w Kalifornii, można było po niej jeździć autem, zjeżdżać z wydm i rozkoszować się atrakcjami nad oceanem.
Cudownie było przez długi czas, aż do momentu dopóki (nie wdając się w szczegóły) mój syn nie zaalarmował, że bardzo, ale to bardzo chce mu się siku…

Zabawę chcąc nie chcąc trzeba było przerwać, bo wołanie „siku” u mojego dziecka oznacza konieczność ekspresowego znalezienia miejsca, gdzie można szybko załatwić sprawę. Przy tej okazji i ja stwierdziłam, że skorzystam z przybytku nazywanego przez Amerykanów restroom (dziwne, bo przecież to toaleta, tam raczej nie odpoczywamy!?).

W tą samą stronę, kilka kroków przede mną podążała mała dziewczynka. Obserwowałam kątem oka jej zachowanie. Weszła do jednego toitoja, oceniła jego stan, był najwyraźniej kiepski, weszła do drugiego. Ja ulokowałam się w przybytku obok, zaraz za cienką plastikową ścianką. Nagle słyszę cieniutki głosik rozpaczliwie wykrzykujący: „excuse me, excuse me!” Chwila konsternacji, bo to w końcu dziecko, może dzieje mu się krzywda, ale z drugiej strony, gdyby wpadło w czarną dziurę amerykańskiego toitoi, to wrzask byłby zdecydowanie donioślejszy. Niemniej nadal słyszałam excuse me, więc zapytałam spokojnie co się dzieje? W odpowiedzi usłyszałam coś, co mnie i rozbawiło i bardzo mocno dało do myślenia – pozytywnie! Dziewczynka odpowiedziała, że nic się nie stało, ale czy mogłabym podać jej papier toaletowy, bo w kabinie, z której korzysta właśnie się skończył, a bardzo go potrzebuje…
Mówię więc do niej, że oczywiście za chwilę jej podam. Wyszłam ze swojej budki do jej kibelka, pukam, przez drzwi wysunęła się mała chuda łapka, na oko 6-7 latki, odebrała ode mnie papier.  Co wtedy pomyślałam? O mega odwadze – bo ile trzeba jej mieć, żeby poprosić obcą osobę w publicznej toalecie o papier? Zastanowiłam się, co zrobiłabym ja, co zrobiłaby większość ze znanych mi dorosłych ludzi? Kalkulujemy, co pomyślą lub powiedzą o nas inni. Nie umiemy też przyznać się do słabości i poprosić o pomoc. Wiedzie nami wstyd, ze czegoś nie wiemy, że jesteśmy postawieni w pozycji nie dającego, ale proszącego o pomoc. Tak jest też z przedsiębiorcami. Wiedzą, że warto szukać porad doświadczonych w biznesie, niby wiedzą, że warto czytać i edukować się, ale kiedy przychodzi kłopot, niewiadoma, wstydzą się przyznać do niewiedzy.

Papier toaletowy – rzecz zwyczajna, ludzka, podobnie jak niewiedza, czy nieumiejętność są rzeczą ludzką, do której należy się przyznać bez wstydu i skrępowania. Co pomyślą o nas inni? Zdradzę Wam sekret: nie warto się tym przejmować J bo można w ten sposób spędzić życie w zatrzaśniętym toitoju, zastanawiając się, czy korona spadnie mi z głowy, jeśli poproszę o pomoc kogoś obcego…

 

PRZECZYTAJ WIĘCEJ: