1512 0

Kiedy 12 lat temu, amerykański magazyn „AD Age” użył określenia „pokolenie Y” nikt nie spodziewał się, jak wiele kontrowersji narośnie wokół postaw prezentowanych przez pokolenie urodzone w latach 1989-2010.

Czym jest pokolenie Y – „pokolenie Milenium”, „generacja przełomu”, „pokolenie klapek i iPodów”, „generacja przełomu”? Czy to prawda, że są roszczeniowi i zuchwale patrzą w przyszłość, pewni, że świat stoi dla nich otworem, a przyszli pracodawcy będą kłaniali im się w pas, ściągając z głowy kapelusz przed ich możliwościami i umiejętnościami?

 

Uniwersytet of Hampshire przeprowadził kilka lat temu interesujące badania socjologiczne, biorąc pod lupę całą generację urodzoną po 1989 roku. Zbadano zarówno przedstawicieli społeczeństw postkomunistycznych, jak i np. pokolenie amerykańskiego wyżu demograficznego lat 80. I 90. XX w. Naukowcy zostali doprowadzeni do ciekawych wniosków…

#1 Y – przedsiębiorca, a może pracownik?

Pokolenie Y to generacja nowych szans i możliwości, których nie mieli ich rodzice i dziadkowie. Od początku  swojego życia wychowywani i kształtowani wg. praw wolnego rynku, bardzo chętnie zakładają własne biznesy, które dają im wrażenie pełnej kontroli nad życiem, dokonywanymi w nim wyborami. Są pewni sukcesu i w wielu ten sukces osiąga. Łatwo jednak ulegają swojemu apetytowi. Ci, którzy nie wybierają ścieżki przedsiębiorcy najczęściej pracują w korporacjach, gdzie szybko i intensywnie uczą się, budując swoją pozycję i awansując. Od przełożonych oczekują zadaniowości, kontroli, a bardzo często prowadzenia „za rękę”. Przedstawicieli pokolenia Y nie interesuje długofalowa stabilizacja i praca w jednej firmie, etat nie stanowi dla nich atrakcji samej w sobie, a kiedy zdobywają cenne ich zdaniem umiejętności – odchodzą i zmieniają orientację zawodową na inną, dającą nowe kompetencje. I choć są uznawani za pracowników nielojalnych, bo często zmieniają miejsce w życiu, to ich postawa jest imponująca. Mają dużą potrzebę bycia nieograniczonym w większości sfer życia. Czas wolny, praca z nienormowanym grafikiem, możliwość elastycznego dostosowywania swoich działań do aktulanych potrzeb, freelancerstwo – w tym Y się odnajduje i tego poszukuje. Wykształceni i wciąż szukający nowych wyzwań, dzięki swojej otwartości i tolerancji mogą budować silną pozycję gracza w danej branży, nawet kiedy warunki, które dyktują są mocno kontrowersyjne. Mają to, czego nie ma pokolenie X, pokolenie ich rodziców. Wprost mówią, czego oczekują od życia, my nazywamy to podejściem roszczeniowym, ale nie do końca tak jest.

#2 Śmierć autorytetów

Generacja Y nie czuje potrzeby poszukiwania silnego wzoru. Sukces w życiu, jak i w każdej innej dziedzinie zawdzięcza, w swoim mniemaniu, tylko sobie. Skąd bierze się taka postawa?

Wychowywani w pewnych standardach, w dobrobycie (jakkolwiek rozumianym, to temu pokoleniu niczego nie brakuje), kształtowani społecznie przez rodziców, którzy pamiętając czasy trudne, chcą dla swoich dzieci jak najlepiej, młodzi adepci nie są zwyczajnie nauczeni prawdziwego życia. Ich bycie, to często tu  i teraz – tego uczy ich Internet. Ulotność chwili, przelotność kontaktów – dzięki tej łatwości, migracjom, pokolenie Y bardzo łatwo nawiązuje intratne znajomości, każdy ma „dojście” do każdego, a dzięki sieci portali społecznościowych nie ma ograniczeń czasoprzestrzennych – dziś Europa, a jutro cały Świat. Przedstawiciele pokolenia Y nie budują tak trwałych relacji innymi ludźmi, jak generacja wcześniej, a wartość człowieka bardzo często oceniają utylitarnie. Ich roszczeniowość wobec innych może się przejawiać na wielu płaszczyznach, począwszy od próby wyciśnięcia z innych jak z cytryny tego, co wydaje im się potrzebne, albo ograniczają się do docenienia czyichś kompetencji jedynie na zasadzie partnerskiej („mój szef wie trochę więcej niż ja, mogę go dogonić!”). Pokolenie Y bardzo trudno identyfikuje się z poprzednimi generacjami. Jedynie ich rodzice, którzy są katalizatorami wszelkich ich działań są im bliscy, choć też nie zawsze. Generacja urodzonych po 1989 roku niechętnie wyprowadza się z komfortowego świata dzieciństwa, Y odwleka z reguły moment wyprowadzki z rodzinnego domu, w kwestiach samodzielności finansowej i życiowej niezależności pokolenie to błądzi niczym dziecko we mgle. Tyle, że to dziecko ma już nowy model telefonu z aplikacją GPS.

#3 Internet jako alter świat Y

Pokolenie Y dzięki biegłości w świecie nowinek technologicznych ma nie wątpliwą przewagę nad poprzednią generacją. Dla Y żadnego problemu nie stanowi obsługa komputera, a Internet staje się dla nich podstawowym źródłem informacji – nie ma w sieci, to znaczy dla Y nie mniej, nie więcej tylko tyle, że dana rzecz nie istnieje, albo jej znaczenie jest marginalne. Pokolenie Y nie ma kompleksów, bo świat w którym jest zanurzone daje nieograniczone możliwości poznawcze. Dzięki dostępowi do Internetu ma możliwość edukacji, nauki, zdobywania nowych doświadczeń, testowania i sprawdzania tego, co oferuje współczesny świat. Pokolenie Y potrafi coś, czego poprzednikom brakowało – miksuje doświadczenie, wyciąga wnioski, myśli mocno analitycznie w perspektywie widząc sukces. Odwaga i bezczelność w dążeniu do celu, to cechy, które w połączeniu ze stonowaną pokorą u wielu są gwarantami wysokich lotów. Wiedzą, że trzeba sie uczyć, wiedzy intensywnie poszukują w Internecie, bo to jest dla nich miejsce gdzie wszystko odbywa się zgodnie z ich tempem i oczekiwaniami, zaczynają krytycznie oddzielać dobre od kiepskiego, nie chłoną bezkrytycznie, ale  wydaja osądy.

Ich świetne przygotowanie do pracy w dobie globalizacji i wg. praw wolnego rynku skutkuje tym, że Y jest mocno nastawiony na cel i silnie prze do przodu realizując go. Niestety, pokolenie urodzonych w dobie nieograniczonego niemal dostępu do sieci, łatwo wyłącza autonomiczne myślenie, łatwo buduje schematy działania, a anomalie traktuje jako przykre zdarzenia, często nie radząc sobie z tym, co w codziennym życiu zawodowym, ale także prywatnym, odchyla zdarzenie od normy. Mentalnie pokolenie Y nie jest przygotowane do współpracy z pracodawcą, chcą się w pracy uczyć i bawić, być podziwianymi w myśl formuły: „ciesz się, że chcę dla Ciebie pracować”, brak doświadczenia w budowaniu spójnego zespołu z silną rolą lidera. Nie są nauczeni idei przywództwa.

Duża pewność siebie i wiara, że podbój świata jest możliwy po wielokroć, poszukiwanie wrażeń, unikanie ciągłości, często skuteczność działania wynikająca z wrodzonych umiejętności – to wszystko sytuuje pokolenie Y w opozycji do tego, co reprezentowali członkowie generacji X. Dlatego też tak bardzo łatwo Y zdobywają swoją pozycję – rzecz jasna nie wszyscy, ale ucząc się i pracując juz osiągają sukcesy, kreują standardy współczesnego rynku pracy, sterują prawami biznesu, który zaczynają zmieniać „pod siebie” (wystarczy tu wymienić choćby zmianę w materii sprzedaży – sklepy internetowe, platformy handlowe, czy reklamy i promocji – social media, YouTube). Jest to niezwykle cenne, bo warunkuje progres, społeczeństwo, również dzięki pokoleniu Y, idzie do przodu.

Pokolenie Y buduje siebie poprzez wyciąganie ręki po sukces, często chcąc dostać go przy minimum wysiłku włożonego w daną aktywność. Niemniej warto spojrzeć na sprawę z innej strony: pokolenia wychowują kolejne, czy więc jest możliwym, żeby jedna generacja reprezentowana była tylko przez jeden typ ludzi? Skoro X, z założenia pokolenie bardziej socjalizowane, mniej wirtualne, bardziej empatyczne, wychowało Y, to może nie każdy Y jest roszczeniowy, nie każdy ma taki sam sposób na życie i nie każdy podobnie podchodzi do rzeczywistości? Przecież pokolenia naszych dziadków też patrzyły na następców z obawą w oczach. Krytykowali modę, styl życia, sposób patrzenia na świat, ideały i autorytety.

Warto przemyśleć, czy oceniać ludzi przez pryzmat generacji, w której się urodzili, czy może szukać wokół siebie pracowników i współpracowników kompetentnych, ambitnych, ale nie roszczeniowych. Czy roszczeniowości nie jesteśmy nauczeni my wszyscy, czy to z pokolenia Y, czy X?

Iza Makosz

PRZECZYTAJ WIĘCEJ:

zobacz poprzednie
zobacz poprzednie