963 0

Budzisz się rano i stwierdzasz: „chcę coś zmienić w moim życiu”, właśnie decydujesz się na zawodową rewolucję, może chcesz otworzyć własną firmę i w duchu powtarzasz sobie: „to się uda!”, a może właśnie inwestujesz swoje oszczędności, by zacząć realizować się w biznesie i powtarzasz sobie: „to jest to, czego chciałam!” Czytasz te słowa i zapewne przytakujesz głową, pełna zapału chcesz podjąć wyzwanie, ale… jak mawiają, zawsze jest jakieś “ale”, które najczęściej wypowiadają ci, których zdanie powinno najbardziej podbudowywać Cię na duchu, a ono wręcz odwrotnie – rujnuje dotąd zbudowaną pewność, że chcesz, możesz i – przede wszystkim – powinnaś podjąć wyzwanie. W takich przełomowych momentach, w życiu każdego przyszłego przedsiębiorcy świat najczęściej krzyczy: TO BEZ SENSU!?

Koncentrując się na nie swoich obawach, budujesz w sobie ograniczenia

Zawsze zachęcam do tego, żeby dzielić się z otoczeniem swoim konceptem na biznes, opowiadać o swoich marzeniach, pytać o zdanie, a zdobyte opinie wykorzystywać do modyfikowania projektu – przecież pytamy o zdanie naszych bliskich, znajomych, otoczenie, to oni mogą stanowić docelowo grupę naszych klientów. Oceny naszej koncepcji nie zawsze będą przychylne i budujące i dlatego zawsze warto się zastanowić, kto je wypowiada?

Psychologia dowodzi, że największe bariery przed pokonywaniem kolejnych wyzwań i realizowaniem marzeń są zlokalizowane w nas samych. Dlatego mawia się o typach fighterów, ryzykantów, którym „zawsze się udaje” i takich, którzy „zawsze spadają na cztery łapy”, a przeciwstawia się im typy ludzi pełnych wątpliwości, zawsze wycofanych, albo żyjących gdzieś z boku, którzy swoją obawą przed zdecydowanym krokiem do przodu potrafią zarazić cały świat dokoła. Czy to nie oni najczęściej mówią TO SIĘ NIE UDA?!

Mamo, tato, robię biznes! Kochanie, chcę być przedsiębiorcą!

Trudny temat krytyki ze strony najbliższych wymaga osobnej uwagi. Człowiek od zarania dziejów chciał ustrzec stado przed niebezpieczeństwem, a prawo ewolucji niewiele w tym względzie zmieniło – powiem więcej – sprawę jeszcze bardziej skomplikowało. O ile neandertalczyk bał się o przetrwanie gatunku, o tyle człowiek współczesny dołączył do tego naturalnego, odwiecznego odruchu emocje i wrażliwość na cudzą krzywdę.

Dlaczego nasi najbliżsi mówią, że nasz plan na własny biznes jest bez sensu? Sugerują się niczym innym, jak własną obawą i własnym lękiem. Boją się Twojej porażki, bo boją się o Ciebie. Jest to krytyka najtrudniejsza do racjonalnego przepracowania, bo stawia nas przed ciężkim dylematem – poddać się, posłuchać rady bliskich i zrezygnować z własnych marzeń, czy postąpić na przekór i udowodnić, że ryzyko i własne zdanie się opłaca. Warto w takim momencie spojrzeć na naszych rodziców, partnera, na nasze dzieci i bliskich z pozycji przedsiębiorcy i ocenić ich wiedzę o prawach rynku, o przedsiębiorczości i rozwoju biznesu. Okazuje się, że tacy „niedzielni biznesmeni”, mimo szczerej troski i przemożnej chęci uchronienia nas od kłopotów, nie mogą i nie powinni odwodzić nas od wyboru, o którego mechanizmach działania wiedzą bardzo mało. Trzeba w takich sytuacjach głośno mówić im o potrzebie wsparcia, bo jest ono kluczem do zdobycia pewności, że nie ma dróg nie do przebycia. Problemy niejednokrotnie staną z Tobą oko w oko, ale siła Twojego przekonania o celowości podjętych decyzji sprawi, że stawisz im czoła.

Dlatego pamiętaj…

Wsłuchując się w swoje marzenia, zyskujemy kontrolę nad działaniami i uczuciami. Dlatego nie wierz, że perspektywa otwarcia własnego biznesu nie ma sensu – Twój świadomy wybór zawsze MA SENS!

PRZECZYTAJ WIĘCEJ: