1200 0

Jestem mamą dwóch synów 8 i 9 lat, którzy interesują się tym, czym niemal wszystkie dzieci w ich wieku: lubią sport, kino, dużo czytają i oczywiście uwielbiają zabawy na komputerze. Od dłuższego czasu (od momentu, kiedy chłopcy zaczęli chodzić do szkoły) mam dylemat, na jak wiele swobody w korzystaniu z komputera mogę im pozwolić? Jak wychowywać dzieci z pokolenia nowych mediów, by bawić, uczyć i nie szkodzić?

 

Świat w końcu nieustannie się zmienia, niektóre zawody i umiejętności się dezaktualizują, na rzecz nowych. Niewielu młodych ludzi wie, jakie studia podjąć na starcie swojego dorosłego życia, a ogromna odpowiedzialność za kierunkowanie i rozwijanie zdolności u naszych dzieci – jak to robić, żeby zdobyły cenny kapitał umiejętności na przyszłość? Oczywiście jednym z kluczy, to nauka języków obcych. Rodzice drą włosy z głowy, żeby zapewnić im właściwy poziom nauki angielskiego, dzieci uczą się niechętnie, bo kto robi chętnie coś, co jest mozolne i wymaga nauki pamięciowej. Nasze pociechy tylko szukają okazji, by zapaść się w fotel przed komputerem, zalec z ipadem albo telefonem na kanapie i pograć. Warto czasami popatrzeć na nasze dzieci, jak na przyszłego dorosłego i porozmawiać z nimi tak, jak chcielibyśmy, by z nami rozmawiano. Wystarczy wskazać dziecku celowość pewnych działań, ale żeby to zrobić, samemu trzeba sporo wiedzieć i widzieć ten cel, który wskazujemy najmłodszym. Czy jako rodzice zdajecie sobie sprawę, że niemal każdy język programowania opiera się o szereg komend w języku angielskim, a sam proces kodowania programów gier i aplikacji jest zapisem kilku angielskich słów-kluczy? Komputer? Tak! Choć sama miałam mnóstwo wątpliwości…

Na początku byłam bardzo restrykcyjna – komputer nie służył do gier, bo była to według mnie strata czasu, jeżeli korzystanie z Internetu, to wyłącznie w celu edukacyjnym. Byłam przekonana o tym, że mogę zaszkodzić moim dzieciom, jeżeli dam im zbyt dużą swobodę w surfowaniu w sieci, bo staną się biernymi użytkownikami komputera i zmarnują czas na bezproduktywne gapienie się w monitor. Wybierałam nawet znajomych, z którymi spędzaliśmy czas na wspólnych wyjazdach wakacyjnych i zimowych, a ważne było dla mnie to, jakie mają nastawienie do używania ipadów, laptopów, komórek przez dzieci – na ile ograniczają, na ile pozwalają i jak zachowują granice. Im bardziej byli podobni do nas pod tym względem, tym spokojniej się czułam w ich gronie. Dla mnie najistotniejsze było to, żeby czas spotkań z rówieśnikami był możliwością budowy relacji, wspólnej zabawy i korzystania z rozrywek innych niż te oferowane przez świat wirtualny.31

Najpierw poszliśmy z chłopcami na dni otwarte, po których dzieci były zachwycone tym, co zobaczyły. Teraz mają ferie i od kilku dni uczestniczą w półkolonii zimowej w szkole programowania. Wyobraźcie sobie, że siedzą przez większość czasu niezwykle skupieni i uczą się kodowania prostych programów, animacji, gier i aplikacji. Wracają do domu i nie chcą grać, bezmyślnie korzystać z komputera – logują się na stronie z ćwiczeniami dla początkujących app deweloperów i tworzą swoja własną grę. Program półkolonii został rozpisany na 5 dni ferii, od poniedziałku do piątku. Każdego dnia dzieci wykonują pracę na kolejnych elementach kodowania, by w rezultacie potrafić zastosować poznane kody do tworzenia prostych programów. Uczą się uniwersalnego języka programowania JAVA Script, który jest budulcem większości aplikacji, gier i stron www. Edukacji towarzyszy także wspólne odkrywanie nowinek technologicznych, a dzieci poznają podstawy robotyki, pracy na sprzęcie programującym obrazy 3D. Okazuje się, że wystarczy godzina kodowania dziennie, by rozwinąć mózg, nauczyć logicznego myślenia i główkowania, by szlifować zdolności abstrakcyjnego myślenia, zdolności matematyczne i kreatywność.

Chłopcy pracują w pocie czoła, co ciekawe pomagają sobie w sytuacjach, kiedy jakaś czynność wzbudza ich wątpliwość, posługują się nawet częścią terminologii fachowej. Nagle okazało się, że nauka angielskiego w sposób czynny, przez kodowanie idzie dużo szybciej i jest efektywniejsza: mają w małym palcu czasowniki związane z ruchem, kolory i inne niezbędne do programowania angielskie słówka. Takie inicjatywy mają szansę nauczyć nasze dzieci cierpliwości, samodzielności, tworzenia a nie odtwarzania i tak bardzo potrzebnej w dzisiejszych czasach kreatywności. Okazuje się, że moi synowie wyzwolili w sobie głód odkrywania i pasję tworzenia. Motto półkolonii to: „inteligencja raz odkryta jest nieuleczalna” – fantastyczne!

Jestem przedsiębiorcą i widzę, że ten biznes to przyszłość. Niestety na zajęciach tak bardzo pożytecznych dzieci jest jak na lekarstwo… Nie ma zainteresowania, dlaczego?
Czy twórczyni wyprzedziła rynek? Czy ja jestem bardzo świadomym rodzicem, a inni jeszcze nie dostrzegli tej szansy na budowanie w naszych dzieciach nowych umiejętności, głodu wiedzy i wyobrażenia o świecie?

PRZECZYTAJ WIĘCEJ: